Wolność

marzec 20, 2009 - Leave a Response

xxxx
noszę ją w sobie jak cichy płód
jak Gaja w brzuchu chtonicznego boga
który stulone, karminem barwione usta
składa w nieśmiertelne słowa

moja wolność jest zimną wolnością
nagą, lazurową tajgą
niebem lśniącym jak tarcza hoplity
wzdychającą ciemnością

moja wolność, czysta jak kryształ
jednako płonąca i zimna
jak upojona wawrzynem Pytia
i mgłą okryta przystań

moja wolność rozszerza się we mnie
jak cisza pomiędzy słowami
moja wolność – wolna – sama w sobie
krocząca pomiędzy bogami

Zamknięci ciszą

grudzień 4, 2008 - Leave a Response


Błękitne kręgi na wodzie
Obejmuje nas cisza
Rodzimy się tylko w połowie
Dla wczoraj, dla jutra, dla dzisiaj

Błękitne rzęsy, przejrzyste cienie
Zapominamy własne imiona
Maski weneckie przyprószone złotem
i tylko….cisza… może nas pokonać

Nie-spowiedź

listopad 19, 2008 - Leave a Response

slonce
nie powiem
biało-jaśminowej brzozie
ani przejrzysto-zielonej wierzbie

nie powiem
tarczy słonecznej gasnącej
w kryształowo-chabrowej wodzie

nie powiem,
na pewno nie powiem

zamiast tego przeszywam ciszę
nitką babiego lata

topiąc słowa – w nie-słowie

Jesień

maj 4, 2008 - One Response


Liście, jak świetliki – w locie niekoniecznym
Spadły, a włosy czesały grzebienie paproci
Niebo pękło pod chmurą – jak kiścią z winogron
I czułam
jak łkają
destylowane strumienie wilgoci

Błękit

kwiecień 21, 2008 - Leave a Response

Niebo i ogród, błękitny sad
I bielejące brzóz ramiona

Srebrzystej pajęczyny cień
skronie pokryte śniegiem -
zamknięte w dłoniach

Ścieżek milion, jak wstążek ścieg
I usta co nie milczą, lecz nie mówią też

Oczy otwarte-oczy patrzące-śnią :
Ja jestem Tobą – a Ty jesteś mną…

Wewnątrz

marzec 30, 2008 - Leave a Response



W głębi czarnego boru
Oddech rudego kota
Zwiewa pył księżycowy
Ze stuletnich paproci

W głębi czarnego boru
Szepty leśnych driad
Targają pajęczyny
W cichym szumie gwiazd

W głębi czarnego boru
Na tęczy skrzypek gra
Pająk śpiewa w listowiu…
Tak jak to zwykle… w snach

a.d. 1995

Zagadka

marzec 17, 2008 - Leave a Response

Słyszę – nie słyszę – wichru śpiew
Brzoskwiniowe obłoki – w zenicie drżą
Czas płynie, lub nie płynie też

Nie wiem czy wciąż jestem sobą…
Czy wszechświat już stał się mną?

Przebudzenie

luty 24, 2008 - Leave a Response


jaskrawa zieleń traw
pod błękitem przejrzystego nieba
zamykam oczy i słucham

jedwabne pasma kwiatów
falują nad moją głową
otwieram oczy i patrzę

słońce rozkwitło nagietkami
tarcza księżyca
bluszczem opleciona

przekwita życie wypełnione snami
jestem przebudzona

Jestem wszystkim

luty 16, 2008 - One Response


jasnobłękitna nitka przestrzeni
godziny jak obłoki – płyną
znikają granice

srebrzystobiałe fale oddechów
rozkładam szeroko ramiona
wszechświat zaczyna się we mnie

Spełnienie

luty 13, 2008 - Leave a Response

Przeźroczyste myśli
Cicho pousypiały
Ogród rozkłada skrzydła

Miękkie fale drzew
na turkusowej źrenicy
oddychają minutami

Zanurzone w pastelach
dotykają liściami błękitu
kulistej księżycowej tafli

*

z jasnej zieleni utkany
słońcem poprzetykanej
szeroki liśc łopianu

przygląda się miękko
otulony w ciszę
spełniony
kompletny

Poza czasem i przestrzenią

luty 11, 2008 - Leave a Response


kryształowo – błękitną minutę
oglądam
poza czterema wymiarami
nieskończoność wyleguje się pod niebem
z chmurami pod poduchą

maleńki, słoneczny kamyczek
dotykam
poza czterema wymiarami
nieskończoność gra partyturę
nutami łaskocze w policzek

Przestrzeń

luty 11, 2008 - Leave a Response


Na rzęsach – koan plecie pajęczynę
W źrenicy milczy kosmiczna przestrzeń

Wyciągam rękę między planetami
…i tylko cisza przejrzysta
bez kresu, bez granic

Cisza w Tobie

luty 11, 2008 - Leave a Response


Pomiędzy ciszą dłoni, zamkniętych w kole
Bezkresne imperium pragnień

Przestrzeń ulotna, białe prześcieradło
Sny i marzenia pasą się stadami

Rozwiane źdźbła nadziei
Ruch po okręgu, zmienny, przyśpieszany

Po środku, samotny przystanek ciszy
Oaza, maleńka ławeczka
…i tylko mistrz zadumany

Wędrowiec ciszy

luty 11, 2008 - Leave a Response


W ognistej pożodze życia
Ustrojona wieńcem błękitnych obłoków
Idę
Pod zielenią sopli modrzewiowych
Obnażając w sobie rzeczywistość
I spokój