
noszę ją w sobie jak cichy płód
jak Gaja w brzuchu chtonicznego boga
który stulone, karminem barwione usta
składa w nieśmiertelne słowa
moja wolność jest zimną wolnością
nagą, lazurową tajgą
niebem lśniącym jak tarcza hoplity
wzdychającą ciemnością
moja wolność, czysta jak kryształ
jednako płonąca i zimna
jak upojona wawrzynem Pytia
i mgłą okryta przystań
moja wolność rozszerza się we mnie
jak cisza pomiędzy słowami
moja wolność – wolna – sama w sobie
krocząca pomiędzy bogami